tulipany
Życzenia urodzinowe dla Jarosława
Wrzesień 23, 2014
kwiaty
Życzenia urodzinowe z okazji urodzin dla Moniki
Październik 3, 2014
Pokaż wszystkie

Intuicja wiedziała ale ja nadal czekałam – cz.28

serca

Siedzieliśmy dłuższą chwilę w milczeniu. Patrzył na mnie, a ja na niego. W jego głowie zapewne, jak i w mojej sprzed kilkunastu minut, rozgrywała się potężna bitwa…
Widziałam w jego oczach zaskoczenie… To, co mówiłam jeszcze przed wyjazdem, nie było kompatybilne z tym, co usłyszał w domu mojej cioci.
Spojrzałam na zegarek, musiałam poznać jego odpowiedź, choć zdawałam sobie sprawę z tego, że ma bardzo mało czasu. Za drzwiami naszego salonu też było nerwowo…
Nie mogłam dłużej czekać.
Bez żadnego nacisku, nic nie sugerując, zapytałam:
— Jaka jest twoja decyzja?
On nadal milczał, a ja patrząc mu w oczy, błagałam w duchu o pozytywną odpowiedź. Wahał się jeszcze przez chwilę, jakby nagle głos odmówił mu posłuszeństwa.
Złapał głęboki oddech i w końcu przemówił, ze wzrokiem skierowanym nie na mnie, lecz w okno, bardzo cicho, jakby się bardzo czegoś obawiał:
— Nie.
Spodziewałam się takiej odpowiedzi, zanim jeszcze weszłam
do pokoju, aby z nim porozmawiać. Ale i tak, kiedy usłyszałam słowo „nie”, zrobiło mi się dziwnie smutno z tego powodu.
Siedział i obserwował moją reakcję. Bał się, że będę go namawiać, krzyczeć i szantażować emocjonalnie. Ja zaś miałam w głowie słowa kobiety, u której byłam: „nie uszczęśliwiaj nikogo na siłę”. Po stanowczej decyzji, którą usłyszałam z jego ust, nic nie odpowiedziałam.
Wstałam z tapczanu i wyszłam z pokoju, zostawiając go samemu sobie.
Dłużna byłam cioci wyjaśnienie. Usiadłam w kuchni obok niej i zaczęłam jej opowiadać, co spowodowało taki, a nie inny zwrot akcji. Ciocia bez słowa zadzwoniła do lekarza i odwołała spotkanie.
Długo jeszcze siedziałyśmy obie przy stole kuchennym. Rozmawiałyśmy, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty „co by było, gdyby”. I po jakimś czasie doszłyśmy zgodnie do wniosku, że jednak tak miało być, że jakaś wyższa siła układała scenariusz. Wykluczając wszelakie, rzekomo przypadkowe wydarzenia minionego dnia, które mnie spotkały. Wszystko zostało zorganizowane, mówiąc potocznie, na „wariackich papierach”.
Uspokoiłam się i zaakceptowałam w stu procentach jego decyzję dopiero wtedy, kiedy uświadomiłam sobie, że nie robił on przed zabiegiem żadnych badań lekarskich.
Ostatnio dość często skarżył się na blokady w organizmie, które, jak twierdził, przemieszczały się w różne miejsca i choć trwały przez krótką chwilę, były dla niego uciążliwe i budziły w nim samym duży lęk o własne zdrowie. Nieraz bił się prosto w serce, mówiąc, że czuje paraliż w tej okolicy. Nieraz potrafił wystraszyć mnie tym faktem.
Taki dziwny stan w jego organizmie był spowodowany zupełnie czymś innym. Nie była to żadna choroba, mówiąc jaśniej. Nic, co mógłby nabyć, jako zwykły śmiertelnik. O czym dowiedzieliśmy się później i nie ukrywam, oboje byliśmy z tego powodu w wielkim szoku (ale o tym trochę później).
Kiedy wszyscy domownicy w domu cioci zebrali się już w komplecie, usiedliśmy w pełnym rozluźnieniu do wspólnej kolacji. Nie poruszaliśmy już zagadnienia zabiegu, każdy zachowywał się tak, jakby temat w ogóle nie istniał, a my zwyczajnie przyjechaliśmy z wizytą do rodziny, robiąc sobie krótkie wakacje. Pomimo tego, że ciocia obficie zastawiła stół, a wszystko na nim wyglądało bardzo apetycznie, to i tak niewiele mogłam przełknąć. Zdarzenia i emocje, jakie towarzyszyły mi tego dnia, całkowicie odebrały mi apetyt. Natomiast mój ukochany, wręcz przeciwnie, zachwalał przepełniony entuzjazmem wszystkie potrawy, których próbował.
Patrzyłam na niego i zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę to tylko mnie zależało na zmianie naszego życia na lepsze i na tym, żeby pozbył się nałogu raz na zawsze. Stwierdziłam, że dla niego nie było to wszystko tak ważne, jak dla mnie.
Ten cały stres, nerwy, które mną zawładnęły, były do niczego nieprzydatne, zupełnie niepotrzebne i bez znaczenia. Zrozumiałam jeszcze to, że aby coś zmienić, potrzeba dwojga, ja niestety byłam z tym wszystkim zupełnie sama.
Odeszliśmy od stołu. Pomimo zmęczenia chciałam zrekompensować jemu cały dzień, który przesiedział w domu. Zaproponowałam, żebyśmy wybrali się na wieczorny spacer, a że mój partner lubił życie nocne, natychmiast uznał to za super pomysł, bez namysłu kierując się w stronę korytarza.
Szliśmy słynnym deptakiem, w oddali słychać było muzykę, po drodze mijaliśmy wiele kawiarni i restauracji, życie w tym miejscu dopiero się zaczynało jak w każdy weekend.
Od czasu do czasu wypowiadaliśmy krótkie zdania, zupełnie nic nie znaczące, bez pytań i bez odpowiedzi. Miały one tylko za zadanie zabić ciszę pomiędzy nami. Co jakiś czas przystawaliśmy, wpatrując się w witryny sklepowe.
W pewnej chwili zatrzymał się i zaproponował mi, abyśmy spędzili noc w hotelu, przed którym właśnie staliśmy. Swoją propozycję motywował tym, że chce spędzić czas tylko ze mną. Lubił luksusy, a hotel pięciogwiazdkowy przykuł jego uwagę właściwie natychmiast.
Jego propozycja wydała mi się dziwaczna.
Mieliśmy gdzie nocować i szkoda mi było wydawać pieniądze na hotel. Choć za wszystko chciał płacić, ja i tak zawsze liczyłam się z każdym groszem, kiedy to on szastał za moimi plecami pieniędzmi na prawo i lewo, o czym nie miałam jeszcze wtedy bladego pojęcia.
Uważałam, że można inaczej spożytkować pieniądze, które ma zamiar wydać na jedną noc w hotelu. Zdecydowanie lepiej byłoby kupić coś dzieciom w prezencie, tym bardziej że mieliśmy określoną ilość gotówki.
Nie wiem, jak to się stało, że zupełnie zapomniałam przelać pieniądze z oszczędnościowego konta na zwykłe, tak na wszelki wypadek. Nauczona wieloletnim doświadczeniem w podróżowaniu razem z mężem, który to potrafił w przeciągu niecałych czterdziestu ośmiu godzin pozbyć się gotówki przeznaczonej na kilka dni.
Nie przypuszczałam, że filia banku o tej samej nazwie nie wypłaci mi pieniędzy przy okienku. Z uwagi na to, że było to konto założone w Belgii, nie mieli do niego dostępu. Przynajmniej tak mi tłumaczyli. Tylko normalne konto używane na co dzień było do mojej dyspozycji, na którym nie było zbyt wiele pieniędzy. Kierowali mnie wtedy do Warszawy do głównej siedziby, co w ogóle nie wchodziło w grę, było za daleko. Pozostało tylko racjonalnie wydawać pieniądze.
On jednaj nie odpuszczał. Z uporem maniaka nalegał, w rezultacie przekonał mnie do nocy w hotelu. To była w sumie jedyna z niewielu okazji, gdzie mogliśmy być zupełnie sami, dlatego zgodziłam się, jednocześnie nakazując sobie samej, by trochę wyluzować, bawiąc się własnym życiem. Kiedy ja dzwoniłam do cioci z informacją, że nie wrócimy na noc, on w tym samym czasie rezerwował apartament…
CDN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.