dłoń
Życie podjęło decyzję wesela nie będzie – cz.18
Czerwiec 28, 2014
widok
Lęk wysokości odmawiał mi spokojnego oddechu – cz.20
Lipiec 28, 2014
Pokaż wszystkie

Na przekór naszemu przeznaczeniu – cz.19

samotność

Wstałam z krzesła, a właściwie zerwałam się z niego na baczność. Nie ustałam zbyt długo. Po chwili nogi ugięły się pode mną, usiadłam na nim z powrotem.
– Dlaczego? – zapytałam zdziwiona.
Z zupełną pustką w głowie patrzyłam mu prosto w oczy.
Nie powiem, tym jednym zdaniem zaskoczył mnie po mistrzowsku.
– Dziś rano zmarł mój wujek – odpowiedział.
Usiadł tuż obok mnie, opierając rękę na moim ramieniu i delikatnie dociskając mnie do swojego boku.
– Nikt się tej śmierci nie spodziewał – dodał.
Patrzył w podłogę, kręcąc z niedowierzaniem głową.
– Wujek był w dobrej formie fizycznej…- wyszeptał zamyślony, zabierając rękę z mojego ramienia.
Siedzieliśmy dłuższą chwilę obok siebie, nikt z nas już nic nie mówił.
Informacja docierała do mnie w zwolnionym tempie, robiąc niezłą burzę myśli w mojej głowie. Nieźle zamiast ślubu, pogrzeb, właśnie teraz!? Nie dowierzałam. Przecież nie tak dawno mijaliśmy go na ulicy i nie wyglądał, jakby umierał… Wszystko było gotowe, zaliczki zapłacone, sala wynajęta, zaproszenia dla gości rozesłane… Co można było zrobić?
Nie pozostawało nic innego jak tylko odwołać planowany harmonogram naszych zaślubin. I zamiast cieszących się gości weselnych, oglądałam ludzi, którzy lamentują i płaczą, wspominając zmarłego.
Oczywiście uczestniczyłam w pogrzebie wujka. Różnił się trochę od tych, które widziałam w swoim rodzinnym kraju. Było to nowe doświadczenie w moim życiu. Mężczyzna leżał na dziedzińcu swojego domu, nie w trumnie, a w zwykłym drewnianym łóżku. Po bokach łóżka znajdowały się szczebelki, coś w rodzaju ochronki dla małego dziecka, żeby z niego nie wypadło. Wszyscy mogli przyjść i osobiście pożegnać zmarłego, zostając nawet kilka godzin przy jego zwłokach. I tak przez więcej niż jeden dzień.
Ile dokładnie nie pamiętam. Był to rok 2008, więc od tego zdarzenia minęło dobrych parę lat. W nocy zwłoki zabierano do domu, były one ponownie myte i okładane lodem, aby ciało nie rozkładało się zbyt szybko ze względu na gorące powietrze. Rano ponownie wystawiano je na widoku. Nie obowiązywał żaden żałobny, określony kolor ubrań.
Zwyczajny miejscowy strój, jaki nosi się na co dzień po ulicy i w domu. Nie było kwiatów, wieńców i zniczy. Tylko nieliczni siedzieli na podłodze z różańcem w ręku…
Kiedy pożegnanie wujka dobiegło końca, dobrze zbudowani silni mężczyźni ponieśli na swoich barkach łóżko, a w nim denata przez całą drogę do miejsca wiecznego spoczynku, czyli cmentarza, gdzie zakopali ciało owinięte w białe prześcieradło… Kobiety nie mogły iść w pochodzie za zmarłym i uczestniczyć w pochówku. Nawet osoby najbliższe, żona i jego córki, nie odprowadzały zwłok. W ceremonii dopuszczalna była tylko obecność mężczyzn, taka tradycja.
Żałoba nadal gościła w domu rodzinnym mojego mężczyzny, wszyscy chodzili jacyś smutni, lekko przygnębieni. O nic nie pytałam, nie był to moment na żadne radykalne decyzje co dalej. Słyszałam od mojego partnera, że jego rodzina zastanawia się nad skromnym ślubem w hotelu.
Tylko najbliżsi, bez muzyki i repertuaru weselnego. Było mi już wszystko jedno, przestało mi na czymkolwiek zależeć. Jeżeli ślub się odbędzie, to dobrze – myślałam. Jeżeli nie, to widocznie nie powinniśmy się wiązać oficjalnie na stałe – debatowałam sama ze sobą.
Los jednak chciał na przekór wszystkiemu na siłę nas połączyć. Ślub nasz odbył się w domu rodziców, tam gdzie mieszkaliśmy. Zaproszono do domu urzędnika państwowego, podpisaliśmy stosowne dokumenty. Wymieniając się obrączkami, wypowiadałam słowa przysięgi małżeńskiej, której znaczenia nie rozumiałam, była ona w jego języku… Otrzymaliśmy błogosławieństwo teściów i mojego ojca. Poczęstowali nas bardzo słodkimi kulkami, taki symbol dobrobytu. Życzenia uczestników ceremonii, pamiątkowe zdjęcia…
Po minionych wydarzeniach pogrzebu i ślubu, wszelkie nasze plany przewrócone zostały do góry nogami, a czas, który był przeznaczony na weselny program rozrywek dla gości, spędziliśmy zupełnie inaczej…

CDN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.