drink
Tej nocy był szczery i taki prawdziwy – cz.12
Czerwiec 6, 2014
widelec
Razem zaczynaliśmy wszystko od nowa – cz.14
Czerwiec 19, 2014
Pokaż wszystkie

Powrót do wspomnień z przeszłości – cz.13

kobieta

-Będę czekał, kiedy znowu powiesz do mnie „kocham cię”- głośno zaakcentował swoją wypowiedz.
-Cześć- wyszeptałam z lekkim uśmiechem na twarzy.
W jednej chwili objął mnie ręką i mocno przytulił do siebie.
-Wróć do mnie- szepnął mi do ucha.
Delikatnie wyrwałam się z jego ramion, nic nie odpowiadając na jego szepty. Nie jestem gotowa na żadne deklaracje i zapewnienia, czas pokaże- myślałam. Oddalałam się małymi kroczkami w stronę odprawy celnej. Stał i patrzył za mną, jakby właśnie stracił drogocenną rzecz, do której był bardzo przywiązany. Spoglądałam na niego ukradkiem. Stał jeszcze długo, zanim nie zniknęłam za bramką.
Im bliżej do startu, tym dalej sięgałam wspomnieniami wstecz.
Przypominałam sobie chwile, jak nam razem było dobrze, jak powoli marzenia stawały się rzeczywistością…

Zanim w ogóle pojawił się w moim życiu, mieszkałam i pracowałam w Polsce. Utrzymywałam częsty kontakt z przyjaciółką, która przebywała już za granicą.  Opowiadała mi, jak żyje, gdzie pracuje i przy okazji wspominała niejeden raz, że ma dla mnie fajnego faceta i że na pewno mi się spodoba.
Śmiałyśmy się wtedy obie. Mówiłam, że nie potrzebuje swatki..
Namawiała mnie często, żebym zostawiła obecną pracę i przyjechała do niej. Twierdziła, że można o wiele więcej zarobić, ale ja nie miałam takiej potrzeby nigdzie wyjeżdżać, choć nie zaprzeczałam, że nigdy jej nie odwiedzę.  Pech sprawił, że kilka tygodni później firma, w której pracowałam, ogłosiła upadłość… Szukałam innej pracy, ale na próżno, wszędzie kazano mi czekać na telefon, a on milczał.
Propozycja przyjaciółki zaczynała nabierać coraz większej mocy i coraz bardziej zaczynała się materializować… Popracuję kilka miesięcy, zarobię, odłożę i wrócę – tak myślałam, żeby było mi łatwiej zostawić rodzinne miasto,po prostu, musiałam wymyślić cel podróżny.
Choć wolałam zostać na miejscu, a nie tułać się po świecie, życie jednak zmusiło mnie do takiej, a nie innej decyzji. Zasiłek, jaki otrzymywałam po utracie pracy, wystarczał mi na bieżące opłaty mieszkaniowe i skromne życie. Jednym słowem typowa wegetacja, na nic innego nie mogłam sobie pozwolić… Dogadałyśmy się szybko. Przyjaciółka zapłaciła za mój bilet, bo nie stać mnie było na niego. Miałam oddać jak tylko zarobie.
Na miejscu, gdy dojechałam, powiedziała mi, że pożyczyła pieniądze od kolegi z pracy na moją podróż. Dokładnie od tego samego, o którym wspominała często przez telefon. Pokazując mu moje zdjęcie.
Kiedy wręczał jej pieniądze na mój przyjazd, z uśmiechem na twarzy i odrobiną sarkazmu powiedział:
-Przywieś ją dla mnie i nie musisz mi oddawać, to jest pożyczka bezzwrotna. Nie brałam tej uwagi na serio, choć nie powiem miałam ochotę go poznać, choćby tylko po to, by oddać mu dług. Niestety, nie było mi dane szybko się z nim spotkać. Wyjechał wtedy w jakiejś sprawie do Hiszpanii. Rzuciłam się w wir pracy. Taki był cel mojego przyjazdu.
Na tygodniu obowiązki, w sobotę i niedzielę spotkania ze znajomymi…
Fajnie byłoby mieć obok siebie drugą połówkę- myślałam nieraz, tuląc głowę w poduszkę…
Moja przyjaciółka spotykała się z chłopakiem, ja byłam nadal sama, też marzył mi się jakiś związek.
– A kiedy się wreszcie zakocham? – pytałam siebie samą z uśmiechem na twarzy. Dni mijały, pół roku zleciało, nie wiadomo kiedy. Powrót do Polski przesuwałam z miesiąca na miesiąc. Pewnego popołudnia, wracając z pracy na skrzyżowaniu zobaczyłam znajomą mi twarz. To był on, facet ze zdjęcia, o którym wspominała przyjaciółka, od którego pożyczyła pieniądze na bilet dla mnie. Na samym środku przejścia dla pieszych, kiedy każde z nas zmierzało w przeciwnym kierunku. Mijając się, podeszliśmy tak bardzo blisko siebie, że aż nasze ramiona otarły się dość energicznie, a my wymieniliśmy tylko zaskakujące nas spojrzenia.
Pamiętam, dziwnie się wtedy poczułam, jakbym mijała swoje przeznaczenie. Nie mogłam przestać myśleć o tej chwili i jego wzroku zatrzymującym się na moim… Pomimo tego, że miałam stałą pracę i nie potrzebowałam dodatkowych godzin w innej firmie, coś mnie jednak korciło, żeby zapytać o zatrudnienie właśnie tam gdzie on pracował.
Ubzdurałam sobie, że muszę go bliżej poznać, na nic nie licząc… Innej okazji nie miałam, jak tylko znaleźć właśnie w tym samym miejscu zatrudnienie.
Tak się złożyło, że moja współlokatorka znała właściciela tej właśnie firmy, więc nie było trudno. Zostałam zatrudniona… Wpadałam do małego zakładu dorywczo, raz w tygodniu. On też tam był. Nie rozmawialiśmy, nie było o czym, bardziej wymienialiśmy się uśmiechem…
Pewnego wieczoru zostaliśmy w pracy tylko my. Ta okoliczność sprawiła, że wychodziliśmy razem. Jak się później okazało, wszystko wcześniej zaplanował… Kiedy tak szliśmy wolnym krokiem na przystanek autobusowy, w pewnej chwili zapytał niepewnym głosem.
– Wejdziemy do kawiarni czegoś się napić?
Uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową twierdząco, właściwie czekałam na ten gest z jego strony…Od tej pory spotykaliśmy się tak często, jak tylko było to możliwe. Zrezygnowałam z dodatkowej pracy, nie była mi potrzebna, osiągnęłam zamierzony cel. Byliśmy już razem…
Jego telefon nawet o późnej porze stawiał mnie na nogi. Zrzucałam z siebie piżamę i wychodziłam z domu, aby się z nim spotkać pod klatka, pod którą już czekał.

Pamiętałam moment, kiedy to z zaskoczenia wręczył mi wielki bukiet kwiatów, nie jeden z resztą…
– Czy nie wystarczyłaby jedna symboliczna róża, po co zaraz cały bukiet? – pytałam.
– Kocham cię i jedna róża to za mało, żeby wyrazić to, co czuję – odpowiadał bez namysłu. Był opiekuńczy i szarmancki. Kiedy razem zamieszkaliśmy, potrafił zwolnić się z pracy i biedź do apteki, choćby po tabletki od bólu głowy dla mnie. Radził się, co zrobić, aby jego pomysł na biznes był skuteczny, nie chciał już być zwykłym pracownikiem. Potrafiliśmy wtedy rozmawiać godzinami… Pewnego wieczoru oglądaliśmy telewizję, egzotyczne krajobrazy wyświetlały się na ekranie.
– Podobają ci się takie miejsca? – zapytał wpatrzony w telewizor tak samo jak ja.
– Pewnie! – odpowiedziałam bez chwili namysłu.
Rano poprosił o mój paszport. Nic nie podejrzewając, ze zdziwioną miną wyjęłam go z szuflady.
Zanim zdążyłam zapytać, do czego jest mu potrzebny, on już zniknął za drzwiami, z komentarzem, bym poczekała do wieczora. Wrócił z biletami do Hiszpanii…

Samolot wystartował wzbijając się w chmury.
Mężczyzna, którego kochałam, był już tak daleko ode mnie, za oknem widać było tylko obłoki, które z minuty na minutę, zakryły cały widok oddalającego się miasta.
Siedziałam wtulona w fotel, analizując jego słowa, wspominając minione z nim chwile…
– Proszę się obudzić, wylądowaliśmy – szeptem powiedziała stewardessa, dotykając mojego ramienia.
– Musiałam chyba przysnąć – odpowiedziałam ze zdziwieniem.
Nie było czasu na długi sen, kiedy był obok mnie. Wtedy zwyczajnie mnie zmogło.
Wszystko, co mówił i jak się przy tym zachowywał, kiedy się spotkaliśmy po tych przykrych dla mnie wydarzeniach… miało duże znaczenie w podjęciu mojej decyzji…

CDN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.