romans
Patrzyliśmy sobie prosto w oczy – cz.11
Czerwiec 4, 2014
kobieta
Powrót do wspomnień z przeszłości – cz.13
Czerwiec 13, 2014
Pokaż wszystkie

Tej nocy był szczery i taki prawdziwy – cz.12

drink

– To ona, miałaś wtedy rację- rozpoczął takimi słowami.
– Kobieta, przez którą, dziś jest jak jest między nami- dodał.
Z lekkim zawahaniem, ściskając szklankę wypełnioną po brzegi whisky, przyznał, że była jego kochanką. Przytaknęłam głową, dając mu znak, że potwierdzam jego słowa. Byłam wtedy pewna, że jest to żona jego wspólnika w biznesie. Popatrzył mi głęboko w oczy i jak najwierniejszemu przyjacielowi zaczął opowiadać swoją historię. -Zaczęło się wszystko zupełnie niewinnie, nie miałem żadnych zamiarów w stosunku do niej- kontynuował. Siedziałam, patrząc mu prosto w oczy, nie przerywałam…
– To było nie długo po tym, jak rozpocząłem współpracę z jej mężem.
Przyszła do mnie do sklepu, upatrzyła sobie bardzo kosztowny, złoty pierścionek z diamentem i oznajmiła, że chce go kupić. Jednorazowo zapłacić nie mogła, była to dla niej zbyt duża kwota, jak twierdziła. Uzgodniliśmy, że będzie robić przelewy co miesiąc na moje konto i tym sposobem spłaci dług. Od momentu naszej umowy dzwoniła codziennie w godzinach mojej pracy. Pytała o biznes, doradzała, co robić, pytała też o ciebie… Często żaliła się do mnie, mówiła, że mąż ją bije, że jest nieszczęśliwa w swoim związku. Nawet nie wiem kiedy wszystko wymknęło mi się z pod kontroli. Wzbudziła we mnie zaufanie i współczucie, podporządkowując mnie sobie całkowicie.
Straciłem chyba głowę i wykonywałem jej polecenia, jakbym nie miał własnego rozumu. W domu wieczorami rozmawialiśmy rzekomo o biznesie, a gdy wychodziłaś z pokoju, szeptaliśmy sobie czułe słowa. Ona też musiała uważać na męża, kiedy był obecny w domu. On niestety, w przeciwieństwie do ciebie, rozumiał język.
Raz ja, raz ona, rzucaliśmy propozycję wspólnego wyjazdu na weekend.
Spotykaliśmy się na lotnisku i lecieliśmy, aby spędzić razem miłe chwile w ciepłym klimacie, otoczeni luksusami. Podczas gdy ja zamartwiałam się, gdzie on jest, on w tym samym czasie świetnie się bawił. Ale byłam naiwna -myślałam sobie. Nie wchodziłam mu w słowo, choć bardzo mnie korciło. Skoro chciał o tym mówić, niech mówi, ja słuchałam. On nie przerywał, wpatrzony w blask świecy opowiadał dalej.

– Celowo, zaczynałem się czepiać o wszystko i prawie w to uwierzyłem, że nie jesteś mnie warta.
Cokolwiek powiedziała na twój temat, uważałem, że ma całkowitą rację.
Zaślepiła mnie całkowicie, czasami miałem wrażenie, że czegoś mi dosypuje do napojów…
Czułem się jak w letargu…
– Odbiło mi chyba wtedy i nie będę się usprawiedliwiał- powiedział stanowczo, wymachując nerwowo rękoma.

Momentami miałam ochotę wyjść i wymazać go już na zawsze z mojej pamięci. Z drugiej strony, jakby ktoś przykleił mnie do fotela, zaciekawiona, w milczeniu – słuchałam dalej.

– Dni mijały- mówił.- Zaczynałem obdarowywać ją drogą biżuterią, a ona ciągle chciała więcej, pierścionek i jego spłata ratalna poszły w niepamięć.
Kiedyś przyjechała do nas z mężem i ich dziećmi i kiedy wszyscy poszliście już spać, przyszła do mojej sypialni. Wzięła mnie za rękę i zaciągnęła do pokoju, w którym spała ona.
– Nie chcę mówić, co było dalej, chyba sama się domyślasz…Z zakłopotaniem oczekiwał na moją reakcję. Wzięłam głęboki oddech. Za chwilę chyba uderzę go w twarz- przemknęła mi przez głowę taka myśl. Wszystko się we mnie zagotowało. Cholera!!! Pod moim dachem spali ze sobą? Nie dowierzałam, co wypłynęło wprost z jego ust.
Mimo tego, co usłyszałam, nie chciałam jemu przerywać.

-Pamiętasz?- zapytał. -Pewnego razu, gdy byli u nas z wizytą, wyszliśmy we czwórkę do restauracji. Zostawiłem cię wtedy z jej mężem przy stole, a sami wyszliśmy zapalić papierosa.
Nie było nas ponad godzinę. Wsiedliśmy do jej samochodu i odjechaliśmy kilka ulic dalej i choć nie bardzo miałem w tym momencie ochotę na seks…- Ona nalegała, więc sama rozumiesz- dodał.
-Stop!!! – krzyknęłam, uderzając dłonią w stół.

Nie wytrzymałam. Chciałam wierzyć, że to fabuła telenoweli… ale rzeczywistość przypominała mi, że jednak nie. Patrzyłam na niego z dziwnym obrzydzeniem. Boże, co ja tutaj robię? – zaczynałam się zastanawiać… Wstał od stołu, podszedł do okna, milczał przez chwilę, wpatrzony w ulicę, z rękoma w kieszeni..
Zapadła cisza, odwrócił się, i znowu usiadł przy mnie.
– Jesteś o sto razy atrakcyjniejsza od niej, patrząc na mnie, delikatnym głosem- wyszeptał.
-Kochałem cię i będę kochał – powiedział, dotykając delikatnie mojej twarzy.
-Dlaczego tak postępowałem? Do dziś zadaję sobie to pytanie- tłumaczył ze spuszczonym wzrokiem…
Wyglądał, jakby miał żal do samego siebie, że zniszczył nasz związek.

Nie chciałam już dłużej słuchać o kochance, to, co powiedział, wystarczyło mi w zupełności. Siedzieliśmy przez chwilę w milczeniu, on patrzył na mnie, ja na niego. – Dlaczego porwałeś dzieci? – zapytałam.

Moim rodzicom mówiłem, że jesteś złą matką i nie potrafisz wychowywać dzieci o swoim romansie nic jeszcze, nie wspominałem. Wierzyli mi, więc zgodzili się, aby dzieci przyleciały do Pakistanu i wychowywały się w kulturze i wierze muzułmańskiej.
– Plan był następujący- kontynuował dalej.
-Zależało jej…, abym był zupełnie sam, bez ciebie i dzieci. Wtedy uznałem to za dobry pomysł.
Wszystko, co mówiła, wydawało się słuszne… Ostatnimi wieczorami przed wylotem biłem się z myślami, ale ona systematycznie mnie utwierdzała w tym, że to męska decyzja…
Bilety nie były problemem, kupiłem je przed wylotem, brakowało tylko pomysłu jak zabrać dzieci, Podpowiedziałaś mi sama. Po wszystkich wydarzeniach, kiedy odkryłaś, że mam kogoś, wtedy rozmawialiśmy tylko oficjalnie, pamiętasz? Zaczęłaś mówić o płaczu młodszego dziecka i wtedy zrodziło się w mojej głowie brakujące ogniwo.- Resztę już znasz… – dodał.
Rano, jak je wybierałaś, bałem się, że zmienisz zdanie, ale jednak nie zmieniłaś. Gdy winda się zamknęła, a w niej byłem ja i dziewczynki, odetchnąłem z ulgą. Kiedy dotarłem z dziećmi do Pakistanu, powiedziałem rodzinie o wyborze nowej partnerki. Ku mojemu zdziwieniu w ogóle nie zaakceptowali mojej decyzji. Stawiałem na swoim, tłumaczyłem im, ale oni i tak byli przeciwni mojemu wyborowi…
Kiedy zobaczyłem cię w drzwiach rodzinnego domu, zamarłem na moment i nawet przez chwilę nie myślałem o tamtej kobiecie.
Patrzyłem na ciebie i nie wiem dlaczego, cieszyłem się, że jesteś blisko mnie….
– Przepraszam, że tak cię traktowała moja rodzina – powiedział jakby z żalem w głosie, czekając na moją reakcję. Nastała chwilowa cisza. Nic nie odpowiedziałam.
Siedziałam patrzyłam mu prosto w oczy, nie przerywałam, on opowiadał dalej. – Wróciłem do Europy, nadal się spotykaliśmy.
Ta podła kobieta obiecywała mi, że i ona rozwiedzie się z mężem i rozpoczniemy wspólne życie, ale tylko sami.
Nie chciała słyszeć, aby moje dzieci z nami zamieszkały, mówiła, że lepiej im będzie tam gdzie są.
– Wygodna była i tyle! – ocenił ze złością, kiwając głową. – Romantyczne chwile przysłoniła mam, twoja ucieczka z dziećmi. Nie powiem, zaskoczyłaś nas oboje, jak i zresztą całą rodzinę. Nie doceniałem cię – powiedział.
– Dopiero wtedy zaczynałem się zastanawiać, czy aby na pewno postąpiłem słusznie.
I czy naprawdę chcę dalej ciągnąć ten związek z kobietą dużo starszą ode mnie, która obiecywała wiele, ale to były tylko puste słowa płynące z jej ust.
Zaczynało mnie to już męczyć, spotkania nasze były jakieś sztuczne, nie takie jak wcześniej.
Zauważyłem fakt, że chciała coraz to droższą biżuterię. Jeszcze nie domyślałem się wtedy, że nieźle bawi się moim kosztem…
– Wyrafinowana suka i materialistka, wszystko to sobie dokładnie zaplanowała – dodał podniesionym głosem.
Zacząłem unikać jej telefonów, drażniła mnie rozmowa z nią. Coraz bardziej pragnąłem usłyszeć twój głos… – Ty byłaś w Polsce, ja sam tutaj, przez cały ten czas szukałem kontaktu z tobą…
– Kiedy trzymałem już kartkę w ręku z twoim numerem, poczułem, że dostałem szansę od życia- mówił. – Bałem się dzwonić, wykręcałem numer i odrzucałem połączenie, aż wreszcie zadzwoniłem, wiem, była wtedy noc, ale nie miałem odwagi nic powiedzieć – kontynuował…
– Dziś cieszę się z tego, że siedzisz tuż obok mnie, nawet nie wiesz jak bardzo – szeptał, mając łzy w oczach. Głos mu drżał, ale nie przerywał. – Gdy moją matkę doszły słuchy, że prawda o tobie, to jak prowadziłaś dom, opiekowałaś się dziewczynkami… była zupełnie inna, zmieniła zdanie o tobie…To jest prawdziwa matka, powiedziała mi w rozmowie przez telefon.
– Nie wiem, co zrobisz, synu, ale na pewno zapłacisz za swoje błędy… – zimno podsumowała moje postępowanie. Zaskoczyły mnie słowa jego matki, nie spodziewałam się ich i nie ukrywam, wywarły na mnie duże wrażenie. Dopiero teraz! – pomyślałam.
Trauma jaką przeszłam, zapewne na dobre, zakorzeniła się w mojej psychice i na pewno nie pozostanie bez echa w przyszłości. Małe dzieci też to odczują…
Już nie szukałam winnych, choć jakbym spotkała panią z Londynu. Byłą kochankę mojego faceta na swojej drodze, nie wiem, co bym zrobiła… Zapewne zapamiętałaby, nasze spotkanie na zawsze.
Choć żadne z nich obojga nie było bez winy, jemu gotowa byłam pomału wszystko wybaczyć, jej nie… Godziny uciekały, słońce zaczynało zaglądać przez szybę do okna.
Zaszumiało mi w głowie, whisky dała się we znaki, poczułam zmęczenie. Poprosiłam, żeby zamówił taksówkę. Chciałam już jechać do domu przyjaciół, położyć się w łóżku i zasnąć, żeby choć na chwilę zapomnieć…

Następne popołudnie też spędziliśmy czas razem. Rozmawialiśmy o uczuciach. Gorzkie łzy nieraz, spływały nam po policzkach. Ja mówiłam, on słuchał, kiedy mówił on, ja słuchałam, czasami zadając ponownie te same pytania. Jego odpowiedzi były zawsze takie same. Więc nie kłamie, jest szczery…-myślałam.
Wskazówki w zegarku poruszały się jak szalone. Patrzył na mnie, nie chciał, żebym za chwilę wsiadła w samolot i znowu zniknęła mu z oczu.
– Zostań dłużej, poradzą sobie bez ciebie… – składał propozycję, patrząc błagalnym wzrokiem.
– Nie mogę – odpowiedziałam stanowczo, choć bardzo chciałam z nim dłużej zostać. W domu w Polsce czekały na mnie moje dwa malutkie serduszka, które tęskniły za mamą. Po prostu nie mogłam…

CDN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.