ptak
Mamuśka niezła fucha Epizod 1 Bociania postać
Kwiecień 26, 2017
ogień
Mamuśka niezła fucha Epizod 3 Złapać kobiecość
Maj 2, 2017
Pokaż wszystkie

Mamuśka niezła fucha Epizod 2 Zwierciadło czasu.

twarz

Potężne zwierciadło wisiało tuż nad umywalką w kształcie prostokąta. Ostre jego brzegi, były wykończone ramami z białego drewna, doskonale komponując się z białym zestawem, mebli łazienkowych. Widać w nim było dosłownie wszystko. Jakuzzi, które stało w lewym rogu, dużej przestronnej łazienki. Z prawej zaś odbijała się kabina prysznicowa, nawet kawałek toalety było w nim widać, która to swoim kolorem deski, dosłownie, nokautowała harmonijne współgrające ze sobą kolory bieli mieszane z brązem…
Nie wiem, dlaczego i co mi strzeliło do głowy? Ale deskę na muszlę klozetową wybrałam czerwoną. Jak zobaczyłam ją w sklepie, nie mogłam oderwać od niej wzroku. Nie wiem, co miała w sobie? Oczarował mnie jej kolor i wszystkie inne, które wisiały obok, przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Chciałam tylko tą czerwień, dojrzałej wiśni.
Banalne w tym wszystkim jest to, że nie mam nic czerwonego w tej mojej łazience i za nic w świecie nie pasuje mi ta czerwona pokrywa… Kosz na brudną bieliznę jest czarny, poduszki w jakuzzi też. Wszelakie dodatki, brązowe, czarne lub białe. Ręczniki również, nie mają nic wspólnego z kolorem czerwonym.
No cóż. Moja łazienka mój wybór. To mi w szczególności ma się podobać, ten kolor czerwony…Ale nie o muszli klozetowej ten fragment, tylko o lustrze. Otchłani wieczności, zwierciadle duszy chwytanych emocji, obecności „tu i teraz”, upływającego czasu.
Widać w nim wszystko, aż strach niekiedy zaglądać. Zwierciadło jest szczere do bólu, nie idzie go oszukać. Próbowałam, bez rezultatu i żadnych pretensji do nikogo… Odbija się w nim wiedźma we własnej osobie, czyli ja, ale nie zawsze.
Niekiedy widać w nim kobietę zadbaną, która niedawno wróciła od kosmetyczki, zmieniła fryzurę, oszlifowała pazurki…Niekiedy zmęczoną matkę, która wyrobiła normę w kuchni, z papilotami na głowie i szlafroku, niedbale zaciśniętym w pasie, jakimś sznurkiem, nie od kompletu.
Czasem widać w nim, jak odbija w lustrzanej powierzchni nieszczęśliwą dziewczynę, właściwie dorosłą kobietę, która zachowuje się, jak rozkapryszona nastolatka, mająca wszystko po dziurki w nosie…Niekiedy bezradną postać ze łzami w oczach, sfrustrowaną, zrezygnowaną z podciętymi skrzydłami sukcesu, obdartą z ambicji i wiary w życie, pozbawioną marzeń. Zranioną przez miłość, aż do bólu, która traci całe zaufanie do namiętności chwili, pocałunku…
Czasem, lustro rejestruje kobietę dojrzałą, pewną siebie i swojego sukcesu, która wynurza się z oceanu swoich lęków i zwątpień… Staje przed lustrem w roli atrakcyjnej żony, namiętnej kochanki.
Bywa i tak, że stoję przed nim wygłodzona z figurą modelki, a potem czar pryska i znowu wściekam się, na dodatkowe kilogramy, jak w kalejdoskopie… Wszystko w jednej osobie, niesamowite, a zarazem piękne i tajemnicze. Jedna kobieta, a tyle twarzy, sylwetek, chwiejnego charakteru, charyzmy życiowej, wyrażania samej siebie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.