ogień
Mamuśka niezła fucha Epizod 3 Złapać kobiecość
Maj 2, 2017
kawa
Mamuśka niezła fucha Epizod 5 Poranna mikstura
Maj 15, 2017
Pokaż wszystkie

Mamuśka niezła fucha Epizod 4 Szklana kula

magia

Zwierciadło, wisiało nieruchome, nic nie mówiło, nic nie sugerowało, a ja stałam patrzyłam i chyba, nie chciałam nic wiedzieć o nic je pytać.
Może bałam się zadawać pytania, samej sobie? Po raz kolejny, okłamać się,  skrzywdzić myślami z przeszłości…Bez powodu…
Poco znowu łgać? Tłumić żal, złość, poczucie winy, przewidzianą klęskę, jakiś upadek anioła, złamane skrzydło… Zziębnięta, stojąca przed lustrem w skąpej koszulce o cienkich ramiączkach, której długość, obszytej na końcach koronki, atłasowego materiału, ledwo sięgała kolan.
Zdawałam sobie powoli sprawę, kim jestem… Wcielona w rolę ślimaka, który pełznie przed siebie, z obawą, że ktoś go rozdepcze… Z całym dorobkiem swojego życia, domem… Dźwiga na swoich plecach „ chatę na głowie” tak,  jak  ja, dokładnie tak.
Ciepły strumień wody obmywał moje dłonie… Krople, rozpryskiwały się na mojej twarzy, we wszystkie strony, od ucha do ucha… Chlapały zwierciadło. Energicznymi ruchami moich obu rąk, budziłam własne policzki do życia, zaspane oczy…
Szklane lustro, zamieniłabym na szklaną kulę, wtedy mogłabym czarować… ale musi tam wisieć, na ścianie z „brązowych płytek”, bo nie tylko mi, jest ono potrzebne, nie mieszkam sama, choć sama dźwigam nasz dom…
W nim pełnię dwa etaty, każdego dnia. Bez oddechu, bez przerwy na wakacje, całodobowe czuwanie, nieważne w jakim miejscu na ziemi. Jestem matką, a nawet przejęłam posadę ojca dziewczynek. Trudna rola.  Od dłuższego czasu jest on w naszym życiu, tylko legendą. Jego imię w dziecięcych metrykach urodzenia zapisane. Zaszufladkowane gdzieś głęboko pod stosem rachunków za prąd, wodę i całą resztą papierów… To jeszcze nie wszystko. Jestem sprzątaczką w naszym wielkim domu, kucharką, pielęgniarką, budzikiem, kierowcą, przewodnikiem po parku, księgowym, sekretarką, sędzią, nie raz i nie dwa nieświadomym katem np. Za brak słodkiej chemii w szafce, która cieszy podniebienie, a dentyści liczą zyski, żeby tylko dentyści, to byłoby pół biedy…Ważne, że jestem, jaka jestem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.