altana
Mamuśka niezła fucha Epizod 7 Misja mucha, mentalne brzęczenie.
Maj 18, 2017
Mamuśka niezła fucha Epizod 9 Zamydlona randka
Maj 28, 2017
Pokaż wszystkie

Mamuśka niezła fucha Epizod 8 Facet na horyzoncie

Moje dzieci, moje motyle, skrzydlate kłopoty… Niekiedy pełne uniesień, wzniosłych celów, godnych uwagi, szacunku i zrozumienia… Ja i dziewczynki, karuzela rzeczywistości, wynieś, przynieś, pozamiataj… A gdzie w tym wszystkim moja postać? A jakiś facet u mojego boku? Partner na dobre i złe, przyjaciel? Ktoś z kim mogłabym choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości i popłynąć jachtem wypełnionym po brzegi marzeniami, bez żadnych oporów i granic, bez koła ratunkowego…Wyrzuceni na brzeg… Rozbitkowie na bezludnej wyspie, zupełnie sami, on i ja, bez zasięgu operatora komórkowego, bez telenoweli o osiemnastej. Z przemokniętą zapalniczką wyciągniętą z kieszeni mojego faceta, pod drzewem palmowym czekamy aż wyschnie, za pomocą blasku tropikalnego słońca, by wzniecić ogień ”namiętności” jako pożywkę dla ciała…Taki maczo! Ktoś kto mnie wesprze, przytuli, pogłaska po głowie, jak małą zagubioną dziewczynkę, dodając mi wsparcia i wiary w samą siebie, że to, co robię ma sens.

Przytarga w plastikowych siatkach zakupy z supermarketu. Ostruga ziemniaki na obiad, pomoże w ogródku, naprawi schody, opatrzy stłuczone kolano mojemu dziecku… Ktoś kto niekoniecznie zastąpi im ojca, a mi męża, to zbyteczne, by na nowo składać przysięgi. One same w sobie nie wiążą. To wibracja i chęć bycia razem wiąże, papierek tylko więzi. Ciężko się później wycofać, choć warto szlifować relację, a nie uciekać chyba, że jest toksyczna, że aż boli…

Widziałam to jego spojrzenie. Wysoki brunet, jakiś metr osiemdziesiąt. Patrzył na mnie i nie uciekł, dzielny jest! Nawet dzieci się nie wystraszył. Rzekłabym, bohater niczym Żołnierz Westerplatte, bez dwóch zdań. Hobby, koszykówka, zawód na czasie… Trochę zakręcony, powiedziałabym jakiś dziwny. Tajemniczo wyluzowany, taki pijany marynarz na jachcie w czasie sztormu. Z lekkim dystansem do rzeczywistości. Opanowany, ale i uparty. Trzyma przy swoim, tupiąc obcasem czarnego buta w posadzkę… Powolny o żółwich ruchach. Mistrz w tworzeniu, wokół siebie ciężkiej zawiesiny, porównywalnej do smugi gęstego dymu, trudnego do przebicia osobom trzecim, wywołując u nich jednocześnie chaos i dezorientację. Wokół swojego miejsca pracy mało pedantyczny. Przeważa i panuje delikatnie mówiąc rozgardiasz, porozrzucanych narzędzi pracy, taki nieład energetyczny łącznie ze skarpetkami wiszącymi niemalże na żyrandolu… Czy pasujemy do siebie? Ja energiczna, spontaniczna, niekiedy z głupimi pomysłami, żadna pedantka. No może do momentu, kiedy zrozumiałam, że dom to nie muzeum i że ja mam w nim mieszkać a nie sprzątać, ale i tak na dłuższą metę nieładu wokół siebie, nie znoszę… Szczupłej budowy ciała, średnio umięśniony. W marynarce od garnituru i dżinsowych spodniach przedstawiał mi się po raz pierwszy. Swobodnie mogłabym założyć szpilki na jakąś okazję we dwoje… Młodszy ode mnie o kilka lat, bez obowiązków. Wolny strzelec, powiadają… Taki kąsek, bez przymusu alimentów, sam na sam ze mną, pozazdrościć mi to fakt…Czy się nada na przyszłość? Duży pytajnik. Co siedzi pod czaszką tego sympatycznie -szarmanckiego przystojniaka, nie wie nikt… Randka bez dwóch zdań, biegniemy w swoją stronę, by lepiej się poznać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.