woda
Z cyklu pokręcone myśli – Statek życia
Lipiec 25, 2017
skarpa
Z cyklu pokręcone myśli – Miniaturowe miasteczko
Sierpień 7, 2017
Pokaż wszystkie

Z cyklu pokręcone myśli – Podniebna kawa

zapach

Dotarłam na terminal lotniska. Duszno tu od nadmiaru ludzi, każdy zmierza w swoim kierunku. Zdezorientowana siedzę i patrzę na szklany ekran… Czekam na swój lot. Perfumy kupiłam na bezcłowym, jak i inne gadżety też… Bagaż podręczny o dokładnych wymiarach stoi tuż przy mojej nodze, lekko o nią wadzi. W małej walizce na kółkach cząstka mnie kilka zwiewnych sukienek i bikini na plażę.
Grecja o tej porze roku jest upalna, ale nie lecę do Grecji, mam inne plany… Zmierzam do kraju z którego pochodzę w którym stawiałam pierwsze kroczki… Samolot na stanowisku, czeka na mnie. Ruszyła odprawa, w kolejce z paszportem w ręku sami rodacy, wszyscy lecimy do Polski.
Samolot wystartował. Przez mały otwór oglądam chmury. Niektórzy podróżnicy, jak ja, przytulają się do okienka na świat, niektórzy coś jedzą. Jest sygnał odpięcia pasów, dzieciaki są niecierpliwe, wyzwolone spod osaczających ich sznurów bezpieczeństwa skaczą po fotelach, jak po trampolinie na placu zabaw.
Handel podniebny rozkręcił się na całego. Katalogi z produktami „wszystkiego” fruwają po całym pokładzie. Wywierają na mnie presję, czuję to bardzo dokładnie… Kulturalnie opieram się zakupom, niczego z tych artykułów nie potrzebuję, walczę z głową w chmurach, wygrywam, nikt mnie nie przekonał, nie zmusił, mój wybór moja sprawa.
Stewardesy w perfekcyjnie odprasowanych mundurkach zmęczone bieganiem z gadżetami po pokładzie proponują mi kawę. Nie mogę się oprzeć tej woni. Kiwam głowa i płacę gotówką. Mała czarna jest wyśmienita, taka podniebna, wypijana ponad chmurami, coś magicznego… Żelazny ptak, mocno hałasuje, nie mogę pozbierać myśli. Mam duże zaufanie do pilota, bezradność, a zarazem nadzieja siedzą we mnie skulone, liczą się jego umiejętności, logiczne myślenie. Jestem tylko bierną pasażerką tego boeinga z setką ludzi na pokładzie.
Hałas daje się we znaki. Coraz bardziej czuję zmęczenie, kawa nie przyniosła oczekiwanego rezultatu, zamykam oczy…Tanie linie lotnicze cóż za porażka, gdzie mój prywatny dżambo dzet lub choćby helikopter na dachu… Zraniona swoim sukcesem w życiu otwieram oczy bardziej niż zwykle, zaczynam widzieć to czego nie dostrzegałam…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.