czerwień
Dla Tereski
Luty 9, 2018
Mamuśka niezła fucha Epizod 24 Mamą być – sukces czy porażka?
Marzec 26, 2018
Pokaż wszystkie

Mieszane relacje Część 1 Związek dwukulturowy

para

Jako małe dziewczynki oglądamy baśnie z tysiąca i jednej nocy. Marzymy, by poznać księcia. Pierwszym takim księciem jest nasz tata. Kiedy wyrastamy z sukienek małej dziewczynki, szukamy mężczyzny, niekiedy na podobieństwo taty. Faceta, który będzie z nami spędzał wieczory, nosił na rękach mówiąc mam, jakie to jesteśmy piękne, mądre i ważne… Po drodze do dorosłości, zbieramy cudze programy, przekonania, wierzenia, wczytujemy sobie do naszej podświadomości to, jak mamy żyć, co nam wolno, a co nie wypada. Wkładamy szpilki i już jako dorosłe kobiety, rozglądamy się wokół…

Związek dwukulturowy to nie lada wyzwanie. To też wielka odwaga, bo przeciwności jest wiele. Problem polega na tym, że nie od razu je dostrzegamy, mimo sygnałów płynących ze strony partnera, które są sprzeczne z naszymi zasadami moralnymi, etycznymi… W większości je lekceważymy. W trakcie fazy zakochania nic nie analizujemy, bo i po co? Mamy mnóstwo czasu. Bierzemy mydło w dłonie i mydlimy sobie nim oczy, tak skutecznie, że długo boimy się je otworzyć, by czar miłosnego upojenia szybko nie prysnął, skoro jest nam z tym dobrze.
Trudno jest postawić trafną diagnozę tak za początku związku, czy rzeczywiście taka relacja ma przyszłość czy nie?
Każda z nas kobiet jest indywidualna, niepowtarzalna i jedyna. Tak jak i nasz wybranek, jedyny niepowtarzalny, a jeszcze na dodatek egzotyczny.

Na początku z każdej strony otacza nas bajkowy świat, taki z kreskówek. Dając duży krok do przodu wchodzimy w świat iluzji, nie wiemy jeszcze o tym, bo niby skąd? Etat jasnowidza na tym świecie nie jest zarezerwowany dla każdej z nas.

Nie będę tu snuć porównań, jaki facet lepszy, czy obcokrajowiec, czy rodowity polak, jednym słowem loteria życiowa. Po kilku zawodach miłosnych albo nieudanych związkach, przestajemy szukać naszego ideału, zrezygnowane rzucamy się na sypialniane łóżko… Dlaczego? Powodów jest wiele.

  • Ogólne zmęczenie wyborami jakie do tej pory dokonywałyśmy.
  • Rozczarowanie byłym partnerem.
  • Nacisk ze strony rodziny.
  • Upływający czas zegara biologicznego.
  • Utrata wiary w siebie spowodowana niską samooceną.

Mamy potrzebę być kochane, zasypywane komplementami, noszone na rękach, chcemy aby nasz partner się o nas troszczył, a my odwdzięczamy się miłością i rodzimy mu dzieci… Wybieramy z rynku potencjalnego kandydata, a jak już poczujemy w brzuchu pierwsze motylki, a chemia przejmie pałeczkę, bez głębszej analizy niemalże natychmiast uznajemy, że to ten. Tym razem jest to obcokrajowiec, po jakimś czasie stwierdzamy, że jest on przeciwieństwem tych wszystkich mężczyzn z którymi miałyśmy bliższe lub dalsze relacje. Oczarowuje nas każdego dnia bardziej i bardziej do czasu, kiedy to zamieszkacie razem. Spotykanie się w dogodnej chwili, to zupełnie coś innego niż mieszkanie pod jednym dachem.
Dopiero wtedy, zaczynamy odkrywać kim naprawdę jest nasz wybranek. Analizujemy już bardziej na spokojnie, bez emocji jego zachowanie. Czar pryska, a w związek wkrada się zwykła codzienność. Oboje nadal się kochacie, ale mimo tej miłości każde z was podświadomie dąży do udoskonalania drugiej osoby, bo jednak gdzieś po drodze w początkowej fazie znajomości, zanotowaliście kilka wad.                                                                                                    Kto się wtedy tymi niedociągnięciami ludzkich słabości przejmował? W fazie uroku wszystko, co robi partner wydaje się słuszne i uzasadnione, i co śmieszniejsze na wszystko mamy natychmiastową odpowiedz i teoretycznie dużo czasu na przemyślenia, by zmienić coś, co nie przypadło nam do gustu. Mimo wcześniejszych sygnałów przymrużamy oko, bo sytuacja nie wymagała natychmiastowej interwencji w postaci upomnienia albo wyznaczenia jakiejś granicy… Tak dzieje się niemalże w każdym związku, nie ważne skąd ktoś pochodzi, choć nie wolno nam wrzucać wszystkie pary do jednego worka. Wszystko zależy od wieku, doświadczenia, stopnia wyznawanej wiary, kultury. Czy są z tego związku dzieci, czy ich niema, czy wybranek pochodzi z krajów azjatyckich, czy jest mieszkańcem europy…?
Kiedy prześpimy ten moment w fazie początkowej i nie spojrzymy świadomie na zalety, jak i wady naszego partnera, kondensując całą wiedzę o swoim wyborze z lekkim dystansem. Zanim jeszcze postanowimy zamieszkać razem, czy powiemy sobie przed ołtarzem sakramentalne tak. Nasz wybór może okazać się zbyt późną reakcją, która w przyszłości może, ale nie musi, nieść za sobą nieprzewidziane negatywne konsekwencje.
Dopiero wylany kubeł zimnej wody, studzi emocje i włącza guzik logicznego myślenia. Czasami trwa to kilka dni, czasami kilka miesięcy, a niekiedy, nawet lata.
Jeżeli jednak zdarzy się nam, że mimo wielu niepokojących nas sygnałów ślepo weszliśmy w związek, bez głębszych przemyśleń, a on już sam w sobie zdążył rozkręcić się na dobre i szkoda się już z niego wycofać z wielu aspektów, każdy ma swoje wnioski… Próbujemy coś zmieniać w środku, przesiąknięci niekiedy do szpiku kości tym, na co godziliśmy się w początkowej fazie znajomości czymś, co wydawało się błahe i bez znaczenia …
I wtedy zaczyna się walka o pozycję w domu. Egzekwowanie swoich przekonań, stylu zachowania, wierzeń, wzorców wyniesionych z dzieciństwa… Niekoniecznie świadomie, nie do końca przytomnie, rozpoczyna się wychowywanie partnera, za czym stoi; manipulacja myślami, wymuszanie decyzji, determinacja w osiągnięciu zamierzonego celu, i wtedy wyrasta nam przed oczami drabina do nieba, jeden stopień za drugim, która wydaje się nie mieć końca…

CDN

2 Komentarze

  1. Joanna pisze:

    Ciezko czyta sie zalozenie ze dwukulturowy zwiazek nie jest latwy I nie ma racji buty bo to za duze obciazenie. Osobiscie mialam czas ma to zeby poznac meza, jego wady, przyzwyczajenia, religie , kulture zanim zdecydowalismy sie na powazny zwiazek. Trwalo to 2 lata. Nie za szlam w ciaze na 3 randce czy nie wyszl za niego ze wzgledu na religie tylko dlatego ze byl bogaty. U nas czar po 7 latach nie mija. Wiem w co wchodzilam, nic nie do tej pory nie zaskoczylo (swieta religijne czy rytualy kulturowe). Wszystko trzeba robic z glowa.

    • admin pisze:

      I słusznie, jesteś szczęściarą , masz do tego prawo! Związek Ty i twój mąż , wy sami, to inne relacje, zgadzam się…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.