wazon
Dla Oliwii
Grudzień 17, 2017
brunetka
Czterdzieści jeden i pół Rozdział 13 Gwiazda dla idealnego faceta
Styczeń 19, 2018
Pokaż wszystkie

Czterdzieści jeden i pół Rozdział 12 Ruszaj do przodu bardziej zielone nie będzie!

zielony

Z podniesioną głową kroczyłam do przodu, ścieżką własnego życia. U boku Roberta czułam się bezpieczna, a mój były małżonek zaczynał trzymać bezpieczny dla mnie dystans, co mnie bardzo cieszyło. Nie musieliśmy ocierać się o siebie na przejściu dla pieszych. Nie wiem, może trochę się bał reakcji mojego doktorka, gdyby nagle przyszło mu do głowy zbliżyć się do mnie, wypominając mi błędy przeszłości z naciskiem na moje! A nie jego…
Karim, nie wiedział o Robercie dosłownie nic, tylko tyle, że się z nim spotykam, ale pewnie wisząca pięść nad jego głową, stwarzała w Karimowej wyobraźni potencjalne zagrożenie. No i dobrze jego wyobraźnia, jego problem! – myślałam. Ale nie o nim tutaj mowa, to już pewien zamknięty rozdział w moim życiu i niech tak zostanie. Rozpamiętywanie czegoś lub kogoś z przeszłości to istna głupota! Nawet Ambroży mój odwieczny wewnętrzny krytyk przyznał mi rację, moich lekko naciągniętych wniosków związanych z przeszłością. Aprobata Ambrożego to było coś, co rzadko się zdarzało. Gdybym miała w przyszłości napisać poradnik dla kobiet, brzmiał by on w takim stylu.
Wiele kobiet zaraz po rozstaniu z ukochanym, długo jeszcze rozpamiętuje przeszłość, zupełnie zapominając o teraźniejszości. Światło na skrzyżowaniu, nie będzie bardziej zielone, nie czekaj! Dlaczego, nie ciśniesz pedału gazu, nie wymieniasz garderoby, odświeżasz stare kontakty, tylko blokujesz siebie na skrzyżowaniu dróg. Za tobą sznur samochodów. Wokół wszyscy trąbią, a Ty głucha na wiele sygnałów, naciskasz automatyczny guzik i zamykasz szybę. Nie dajesz sobie szansy na lepsze jutro, ciągłymi ograniczeniami. Nie próbujesz w sobie odkrywać na nowo to, co jeszcze nie odkryte, duży błąd! Według mnie boisz się relaksu, albo nadal uważasz, że komu, jak komu, ale Tobie się jeszcze ten odpoczynek, nie należy. Ale jak nie dziś, to kiedy? I jak nie Tobie to komu? Twojemu byłemu mężowi?! Zapewniam Cię, on już dawno relaksuje się w jakuzzi pełnym po brzegi piany z szampanem w ręku, albo jak przystało na faceta delektuje się czymś mocniejszym i najprawdopodobniej z niczego sobie pocieszycielką wszelakich trosk. Smukłej budowy ciała o jędrnych pośladkach z długimi blond włosami i soczewkami w kolorze oceanu. Przejrzystość ich powoduje w nim amnezję. Patrząc jej głęboko w oczy zapomniał w ogóle, że kiedykolwiek istniałaś Ty. Czy po takiej wizji twojego eks, dalej nie masz ochoty na relaks? Umysł potrafi płatać figle, pogrywać sobie jak smyczek na dachu, którego struny, aż proszą się o wymianę, bo inaczej głowa Ci pęknie. To jest egoistyczne, a zarazem destrukcyjne podejście do własnej kobiecości! Jak możesz mówić przed lustrem, że nie jesteś nic warta, że Cię zostawił, bo straciłaś w jego oczach atrakcyjność. Zapewniam Cię, że szybko odzyskasz swoja wartość, kiedy na horyzoncie pojawi się on taki, jak Ty zagubiony, niedowartościowany przez byłą żonę, albo zupełne przeciwieństwo Twojego męża, żwawy komplemenciarz, choć z przymrużeniem oka będziesz go słuchać, to i tak nada to sens, Twojemu życiu…
Dlaczego kobiecie tak ciężko powrócić do marzeń? Zapisanych gdzieś w notesie sprzed lat, który zawieruszył się pomiędzy książkami na półce, zanim jeszcze wyszła ona za mąż… Zapewne ogarnęła ją stagnacja? Zamarła i teraz czeka na odwilż…
Brak radości z ofiarowanej sobie wolności, to pułapka! Siedzi taka bidulka w przeszłości i zrzędzi opowiadając przyjaciółkom, jak bardzo facet ją zranił, i to i tamto, aż do wymiotów…
Tylko, jaki jest sens rozgrzebywać stare rany i w czym ma to być pomocne? Wspominane historie z przeszłości w dodatku te negatywne zdarzenia. Niczego nie zmienią, ani też, nie wniosą nic pozytywnego do przyszłości. Bagaż doświadczeń i tak ciągniemy za sobą czy nam się to podoba, czy nie. Zaprzątanie sobie głowy niepotrzebnym gdybaniem w której siedzi tysiące pytań, bez szansy na jakąkolwiek odpowiedz to droga donikąd. Moja rada: Trzeba, jak najszybciej posprzątać swoje myśli. Wymieść z niewidzialnych zakamarków własnego umysłu niesłuszne oskarżenia względem siebie. Odsunąć raz na zawsze zwątpienie i brak wiary we własne możliwości. Popatrzeć w lustro uzmysławiając sobie, że lustro nie kłamie. Jestem atrakcyjną kobietą, bez względu na komentarze za plecami.
Ojej, ale za bardzo odbiegłam od tematu, na poradniki mi się zebrało. Kto by pomyślał, że ja, zaraz po rozstaniu tak robiłam?! Hmm… Nie, nie robiłam. Dopiero uczyłam się nie popełniać tych samych błędów, choć nie raz i nie dwa, i nie trzy się o nie przewróciłam. Zdarłam sobie oba kolana, otrzepałam je z piachu ze łzami w oczach, bo bardzo bolały przykleiłam na nie plaster i poszłam dalej. Nie dałam sobie wmówić, że coś jest ze mną nie tak! Wiara w siebie działa cuda w każdej dziedzinie życia. Niema nic gorszego od krytyki własnego wyglądu! Ani to, że czegoś nie wiesz lub dziś nie potrafisz zrobić… Dlaczego dziś? Bo do jutra długa noc przed tobą i możesz się jeszcze do świtu wiele nauczyć.
Podstawa, to nie szukać za wszelką cenę faceta. W moim przypadku, nie szukałam na siłę. Nie zaprzeczę. Chodziły mi po głowie zawirowanie myśli, ale tylko takie mało zobowiązujące, co do płci przeciwnej. Ale żeby zaraz tak na serio z kimś znowu być na stałe, to nawet nie przychodziło mi do głowy. Wiedziałam jedno, że jeśli mimo mojej woli pojawi się potencjalny kandydat na horyzoncie to tylko taki, który pokocha mnie taką, jaka jestem z moim dorobkiem w postaci moich dzieci, a one poniekąd zaakceptują mój wybór. Tak, tak za małe mam dzieci, by decydowały o moim życiu. Mieszkanie pod jednym dachem z kimś kogo nie cierpią, nie byłoby najlepszym rozwiązaniem dla obu stron konfliktu, jak i komfortem dla mnie samej. Długo musiałabym czekać na moment, kiedy wyprowadzą się z domu, by żyć na własny rachunek z kim mi się tylko podoba… W życiu trzeba iść na kompromis. Singielka ma defacto trochę mniej utrudnień niż my mamusie, albo tylko tak mi się wydaje… Mój nowy facet musiał być przeciwieństwem tego, co miałam. Nie wymagałam sześciopaku ani śniadania do łóżka…
Zagalopowałam się trochę z tymi moimi myślami. Może już przestanę, bo wraca Ambroży, gdyby on słyszał, jakie ja tu moralne referaty strzelam, to tym razem daję sobie rękę uciąć, że padłby z wrażenia za ten subtelny poradnik, bez porad…

CDN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.