sweter
Czterdzieści jeden i pół Rozdział 7 Kobiecość bez granic
Październik 30, 2017
kobieta
Czterdzieści jeden i pół Rozdział 9 Zdyscyplinowane myśli
Listopad 21, 2017
Pokaż wszystkie

Czterdzieści jeden i pół Rozdział 8 Paseczek przeznaczenia

love

Pech sprawił, a może nie pech? Tylko przeznaczenie przejęło pałeczkę, którą niedbale, bez płynnych ruchów, wymachiwałam. W rękach moich dzieci dosłownie paliły się sprzęty elektroniczne. Tablety, telefony, laptopy i wszystko to, co było w naszym domu podłączane do prądu. Nie dziwiły mnie te małe psotne rączki moich córek. Sama niekiedy potrafiłam coś zepsuć i to dość konkretnie.
Najczęściej ofiarami moimi były, bo teraz zdarza mi się to coraz rzadziej, aż sama się sobie dziwię. Talerze, szklanki, półmiski… Wszystko to, co dało radę rozbić się na posadzce kuchennej w drobny mak. Mała to była szkoda. Jeden wypad do sklepu i znowu było w czym pić herbatę. Nie byłam kolekcjonerką zabytkowych waz z dynastii Ming. Nie posiadałam żadnej kosztownej porcelany, więc nie rozpaczałam zbyt długo, właściwie wcale.
Nie zaprzeczę, że wzburzała się we mnie złość, jak coś opuszczę na podłogę, ale tylko dlatego wściekam się na siebie, bo musiałam to wszystko po sobie posprzątać. Powodem bijących się naczyń był mój nieuzasadniony pośpiech. Taką mnie stworzyła natura i mimo wszelkich starań z mojej strony, nadal gdzieś mi się spieszy. Czasami odnoszę wrażenie, że odfajkowuję własne życie i życie moich bliskich też. Zamiast chwytać dzień taki, jaki jest, bez oceny i zbędnych pytań. Cieszyć się każdą przeżytą chwilą. Ja natomiast wyrywałam kartki z kalendarza, dokładnie tak samo, jak robi to mój Ambroży, którego chętnie posłałabym do diabła, wtedy, kiedy jest leniwy, zrzędliwy, wścibski i upierdliwy do bólu, a jeszcze nie daj Boże, jak włączy mu się nieuzasadniony pesymizm i apatia do wszystkiego, co go otacza, wtedy jest nie do zniesienia. Ale i tak mimo tylu wad, jakie przejawia swoja postacią, to i tak bardzo go kocham, bo jest częścią samej mnie. Są i dni, że bywa zabawny, spontaniczny, optymistyczny, tryska energią i jest zdolny przenosić góry. Urodziny zaliczone! Święta, imieniny sąsiadki też. Telefon do taty w dniu ojca. Rocznica śmierci babci… Ach, cała ja! Znowu odbiegłam od tematu i gdzieś pędzę z myślami…
Chodzi mi o elektronikę, a nie rozbite szkło. Dokładniej komputer mojej córki. Potrzebny był mi informatyk właściwie na „wczoraj” Wyciągnęłam z portfela wąski paseczek, odczytałam z niego numer telefonu i zadzwoniłam. Paseczek z numerem znalazł się u mnie przypadkiem, choć nie wierzę w przypadki. Zerwałam go w sklepie z witryny ogłoszeń na wszelki wypadek, gdyby coś elektronicznego padło mi w domu. Z poprzednich usług, nie byłam zadowolona, więc dlaczego miałam płacić za źle wykonaną pracę. Może jestem kobietą mało doświadczoną w temacie informatyki, ale to się czuje, że ktoś po prostu leci w „balona”. Nie wiem, może to babska intuicja? Ale coś z tymi moimi naprawami było, nie tak…? Dla równowagi własnych myśli nosiłam ten paseczek w portfelu. Bardzo długo tam siedział, aż doczekał się dnia, kiedy był mi potrzebny.
Bardzo się ucieszyłam, kiedy Pan „specjalista” pojawił się w moich drzwiach w konkretny dzień i o dokładnej godzinie, tak, jak się umówiliśmy. Cenie sobie punktualność, więc na dzień dobry zdobył u mnie kilka wartościowych punktów. Poczułam ulgę. Nie musiałam nigdzie biegać i niczego dźwigać pod pachą, całkowity komfort. Zaprosiłam go do środka i jak przystało na kobietę, zmierzyłam go od stóp, aż po czubek jego głowy.. Raz, że to takie naturalne zachowanie, a dwa chciałam wiedzieć z kim mam do czynienia. Czy moja intuicja od razu, nie odradzi mi tej znajomości? Co innego spotkać kogoś na mieście, a co innego pic kawę we własnej kuchni. Ostrożności nigdy za wiele…
CDN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.